Uregulowania prawne – PIW
🦉 ••• 𝐏𝐫𝐚𝐰𝐨 𝐤𝐲𝐧𝐨𝐥𝐨𝐠𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞 •••
Osiemnaście lat w kancelarii, pośród spraw o wady fizyczne czworonogów, nauczyło mnie jednego: 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐲𝐦 𝐩𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦𝐞𝐦 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐢𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐛𝐫𝐚𝐤 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐲. 𝐉𝐞𝐬𝐭 𝐧𝐢𝐦 𝐧𝐚𝐝𝐦𝐢𝐚𝐫 𝐩𝐲𝐜𝐡𝐲 𝐮 𝐭𝐲𝐜𝐡, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐲 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐚̨ 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐦𝐚ł𝐨, 𝐛𝐲 𝐝𝐨𝐬𝐭𝐫𝐳𝐞𝐜 𝐠𝐫𝐚𝐧𝐢𝐜𝐞 𝐰ł𝐚𝐬𝐧𝐞𝐣 𝐧𝐢𝐞𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐲.
Nie chodzi o lekarzy oddanych zwierzętom — tych, na szczęście, znam wielu i darzę ogromnym szacunkiem. Chodzi o osobliwy gatunek lekarza moralizującego — diagnostycznie leniwego, za to niezwykle sprawnego w operowaniu cudzym rachunkiem sumienia. Tego, który na widok psa z hodowli reaguje jak inkwizytor na herezję, choć sam mieszka w szklanym domu wyłożonym receptami na antybiotyki i sterydy.
•• Scenariusz bywa niemal teatralnie powtarzalny. Do gabinetu trafia młody pies — z dysplazją, problemem ortopedycznym, alergią albo zaburzeniem, którego nie przewidział ani rodowód, ani najbardziej rygorystyczne badania. Właścicielka, zwykle przestraszona i zdezorientowana, zamiast chłodnej diagnostyki słyszy litanię gotowych wyroków:
„𝑃𝑟𝑧𝑒𝑝ł𝑎𝑐𝑖ł𝑎 𝑝𝑎𝑛𝑖”.
„𝐻𝑜𝑑𝑜𝑤𝑐𝑎 𝑝𝑎𝑛𝑖𝑎̨ 𝑜𝑠𝑧𝑢𝑘𝑎ł”.
„𝑇𝑜 𝑛𝑎 𝑝𝑒𝑤𝑛𝑜 𝑔𝑒𝑛𝑒𝑡𝑦𝑐𝑧𝑛𝑒”.
„𝑊𝑖𝑛𝑎 ℎ𝑜𝑑𝑜𝑤𝑐𝑦”.
Brzmi efektownie. Problem w tym, że medycyna nie jest katechizmem, a biologia nie działa według potrzeb gabinetowej retoryki.
•• Cena psa nie jest certyfikatem biologicznej doskonałości. Jest ceną, jaką dwie dorosłe strony zgodziły się zapłacić i przyjąć w ramach dobrowolnej umowy. Kto kupuje szczenię za pięć, dziesięć czy piętnaście tysięcy złotych, nie nabywa gwarancji nieśmiertelności materiału genetycznego. Kupuje zwierzę po określonych badaniach, z określonej linii, z określonym prawdopodobieństwem zdrowia — nigdy z obietnicą absolutu.
I właśnie tę różnicę powinien rozumieć każdy lekarz mający choć elementarne zacięcie naukowe.
Bo wada nie zawsze jest genetyczna. Bywa rozwojowa, środowiskowa, idiopatyczna. Bywa też skutkiem żywienia, tempa wzrostu, urazu albo zwyczajnego biologicznego pecha. Nawet najlepiej przebadani rodzice nie są polisą ubezpieczeniową od natury, która — ku rozczarowaniu moralistów — nie zna pojęcia sprawiedliwości.
•• Najbardziej uderza mnie jednak coś innego: zawodowa hipokryzja.
To właśnie odpowiedzialni hodowcy od lat generują ogromną część rynku weterynaryjnego. Szczepienia, diagnostyka, kardiologia, ortopedia, badania reproduktorów, kontrole miotów — cały ten strumień pacjentów napędza prywatne kliniki bardziej, niż wielu lekarzy chciałoby publicznie przyznać. Trudno jednocześnie żyć z hodowli i mówić o niej tonem, jakim dawniej mówiło się o handlarzach zarazą.
A później przychodzi moment najciekawszy.
Ten sam lekarz, który na pierwszej wizycie ferował wyrok na hodowcę, po miesiącach nieskutecznego leczenia rozkłada ręce. Kolejny antybiotyk. Kolejny steryd.
„𝑍𝑜𝑏𝑎𝑐𝑧𝑦𝑚𝑦 𝑧𝑎 𝑚𝑖𝑒𝑠𝑖𝑎̨𝑐”.
„𝑇𝑎𝑘𝑖 𝑢𝑟𝑜𝑘 𝑟𝑎𝑠𝑦”.
„𝑃𝑟𝑜𝑠𝑧𝑒̨ 𝑜𝑏𝑠𝑒𝑟𝑤𝑜𝑤𝑎𝑐́”.
I wtedy nagle hodowca — jeszcze niedawno przedstawiany jako źródło wszelkiego zła — staje się kołem ratunkowym. Dzwoni. Szuka specjalistów. Konsultuje przypadek. Refunduje badania, choć umowa go do tego nie zobowiązuje. Bierze odpowiedzialność tam, gdzie system diagnostyczny właśnie skapitulował.W takich chwilach gabinet zwykle milczy. Nie słyszę wtedy:
„𝑃𝑜𝑚𝑦𝑙𝑖ł𝑒𝑚 𝑠𝑖𝑒̨”.
„𝑇𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑢𝑠𝑖𝑎ł𝑜 𝑏𝑦𝑐́ 𝑔𝑒𝑛𝑒𝑡𝑦𝑐𝑧𝑛𝑒”.
„𝐷𝑖𝑎𝑔𝑛𝑜𝑠𝑡𝑦𝑘𝑎 𝑏𝑦ł𝑎 𝑧𝑏𝑦𝑡 𝑝𝑜𝑐ℎ𝑜𝑝𝑛𝑎”.
„𝑃𝑎𝑛́𝑠𝑘𝑎 𝑝𝑟𝑎𝑐𝑎 ℎ𝑜𝑑𝑜𝑤𝑙𝑎𝑛𝑎 𝑧𝑎𝑠ł𝑢𝑔𝑢𝑗𝑒 𝑛𝑎 𝑠𝑧𝑎𝑐𝑢𝑛𝑒𝑘”.
Bo łatwiej rzucić: „𝑤𝑖𝑛𝑎 ℎ𝑜𝑑𝑜𝑤𝑐𝑦” — i umyć ręce w cudzym poczuciu winy.
•• Żeby była jasność: źli hodowcy istnieją. Tych, którzy ukrywają choroby, fałszują dokumentację i rozmnażają psy bez badań, krytykuję bez cienia sentymentu. Ale istnieją też lekarze, którym bliżej do kaznodziei niż klinicysty.
I właśnie do nich kieruję tę uwagę —
zanim powie Pan/Pani kolejnej przerażonej właścicielce, że „𝑝𝑟𝑧𝑒𝑝ł𝑎𝑐𝑖ł𝑎 𝑧𝑎 𝑡𝑒𝑔𝑜 𝑝𝑠𝑎”, warto najpierw upewnić się, czy źródłem problemu rzeczywiście jest hodowla, a nie pańska własna ignorancja, pośpiech albo potrzeba moralnego triumfu.
𝐁𝐨 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐚 𝐦𝐞𝐝𝐲𝐜𝐲𝐧𝐚 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐭𝐚𝐦, 𝐠𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐚 𝐰𝐬𝐤𝐚𝐳𝐲𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡.
𝐀 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐚 𝐡𝐨𝐝𝐨𝐰𝐥𝐚 𝐢 𝐮𝐜𝐳𝐜𝐢𝐰𝐚 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐢𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐚̨ 𝐰𝐫𝐨𝐠𝐚𝐦𝐢. 𝐒𝐚̨ 𝐨𝐝 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐳𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐧𝐞, 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧𝐲 𝐦𝐚𝐣𝐚̨ 𝐨𝐝𝐰𝐚𝐠𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐳𝐧𝐚𝐜́.
adwokat Joanna Szpiega-Bzdoń
📌 𝐂𝐨 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐳𝐚𝐤ł𝐚𝐝 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐲?
Jako adwokat specjalizujący się m.in. w prawie weterynaryjnym często spotykam się z pytaniami i nieporozumieniami dotyczącymi tego, czym dokładnie jest „gabinet”, „klinika” czy „szpital dla zwierząt”. Wiele osób używa tych określeń zamiennie, co prowadzi do nieporozumień – zarówno wśród właścicieli zwierząt, jak i w kontekście oczekiwań co do zakresu usług. Dziś postaram się wyjaśnić to w oparciu o polskie prawo.
🔹 𝐏𝐨𝐝𝐬𝐭𝐚𝐰𝐨𝐰𝐚 𝐝𝐞𝐟𝐢𝐧𝐢𝐜𝐣𝐚
Zgodnie z Ustawą z dnia 18 grudnia 2003 r. o zakładach leczniczych dla zwierząt (Dz.U. 2019 poz. 24 t.j. i zm.), 𝐳𝐚𝐤ł𝐚𝐝 𝐥𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐜𝐳𝐲 dla zwierząt to placówka ochrony zdrowia i dobrostanu zwierząt, utworzona w celu świadczenia usług z zakresu medycyny weterynaryjnej.
Tylko w ramach takiego zarejestrowanego zakładu lekarz weterynarii może legalnie świadczyć większość usług leczniczych. Zakład musi być wpisany do ewidencji prowadzonej przez okręgową izbę lekarsko-weterynaryjną (sprawdzić można m.in. poprzez systemy powiązane z vetpol).
🔹 𝐑𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣𝐞 𝐳𝐚𝐤ł𝐚𝐝𝐨́𝐰 𝐥𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐜𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐝𝐥𝐚 𝐳𝐰𝐢𝐞𝐫𝐳𝐚̨𝐭
Ustawa precyzyjnie wyróżnia następujące rodzaje:
✔️ 𝐆𝐚𝐛𝐢𝐧𝐞𝐭 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐲
Najmniejsza forma zakładu. Zazwyczaj prowadzony przez jednego lekarza weterynarii.
Minimalne wymagania: pokój przyjęć z poczekalnią, podstawowy sprzęt dostosowany do zakresu usług, przechowywanie leków i zaplecze sanitarno-socjalne.
Nadaje się głównie do prostych konsultacji, szczepień, drobnych zabiegów ambulatoryjnych. Nie musi mieć sali zabiegowej ani możliwości hospitalizacji.
✔️ 𝐏𝐫𝐳𝐲𝐜𝐡𝐨𝐝𝐧𝐢𝐚 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐚
Większa niż gabinet – wymaga dodatkowo sali zabiegowej. Pozwala na szerszy zakres ambulatoryjnych usług diagnostycznych i leczniczych, ale nadal bez obowiązkowej hospitalizacji.
✔️ 𝐋𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐜𝐚 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐚
Znacznie wyższe wymagania. Musi posiadać m.in.: pomieszczenie do stacjonarnego leczenia, obserwacji i izolacji zwierząt, salę zabiegowo-operacyjną, prowadzić serwis całodobowy (dyżury 24h), zapewniać leczenie stacjonarne.
To już poziom pozwalający na poważniejsze interwencje i opiekę nad pacjentami wymagającymi hospitalizacji.
✔️ 𝐊𝐥𝐢𝐧𝐢𝐤𝐚 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐚
Najwyższa forma zakładu leczniczego. Spełnia wszystkie wymagania lecznicy, ale na szerszą skalę – z lepszym zapleczem diagnostycznym, operacyjnym i specjalistycznym. Często zatrudnia wielu lekarzy o różnych specjalizacjach.
‼️Uwaga: W polskim prawie nie istnieje pojęcie „𝐬𝐳𝐩𝐢𝐭𝐚𝐥𝐚 𝐰𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐞𝐠𝐨” jako odrębnej kategorii prawnej. Często spotykane w marketingu określenie „szpital” jest potoczne i oznacza zwykle lecznicę lub klinikę z oddziałem hospitalizacyjnym (stacjonarnym). Nie jest to jednak formalna nazwa z ustawy.
🔹 𝐃𝐨𝐝𝐚𝐭𝐤𝐨𝐰𝐲 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣:
𝐖𝐞𝐭𝐞𝐫𝐲𝐧𝐚𝐫𝐲𝐣𝐧𝐞 𝐥𝐚𝐛𝐨𝐫𝐚𝐭𝐨𝐫𝐢𝐮𝐦 𝐝𝐢𝐚𝐠𝐧𝐨𝐬𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐞 – służy wyłącznie do badań laboratoryjnych, bez bezpośredniego leczenia zwierząt.
🔹 𝐃𝐥𝐚𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐭𝐨 𝐫𝐨𝐳𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐞?
•• Nazwa zakładu musi odpowiadać rzeczywistemu zakresowi i standardowi świadczonych usług (nie można dowolnie nazywać gabinetu „kliniką” – grozi to konsekwencjami prawnymi i odpowiedzialnością zawodową).
•• Oczekiwania właścicieli zwierząt powinny być realistyczne – w małym gabinecie nie zawsze będzie możliwa pełna diagnostyka obrazowa, operacja czy całodobowa hospitalizacja.
•• Lekarz weterynarii wykonuje zawód zaufania publicznego (reguluje to Ustawa z 21 grudnia 1990 r. o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych). Musi działać zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, Kodeksem Etyki oraz wymogami zakładu, w którym pracuje.
🔹 𝐆𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐜́?
Na stronach okręgowych izb lekarsko-weterynaryjnych oraz w systemach Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej (vetpol.org.pl) znajdziecie publiczne ewidencje zakładów i lekarzy z prawem wykonywania zawodu. To najlepsze źródło, by zweryfikować, z jakim rodzajem placówki macie do czynienia.
Jeśli planujecie otworzyć lub prowadzić zakład weterynaryjny, prowadzicie spór z placówką lub macie wątpliwości co do standardów usług – zapraszam do kontaktu. Pomagam w kwestiach rejestracji, zgodności z przepisami, sporach z klientami i odpowiedzialności zawodowej lekarzy weterynarii.
𝐷𝑏𝑎𝑗𝑚𝑦 𝑟𝑎𝑧𝑒𝑚 𝑜 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑜𝑠𝑡𝑎𝑛 𝑧𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑎̨𝑡 𝑖 𝑗𝑎𝑠𝑛𝑒, 𝑟𝑧𝑒𝑡𝑒𝑙𝑛𝑒 𝑠𝑡𝑎𝑛𝑑𝑎𝑟𝑑𝑦 𝑤𝑒𝑡𝑒𝑟𝑦𝑛𝑎𝑟𝑖𝑖 𝑤 𝑃𝑜𝑙𝑠𝑐𝑒.
Adwokat Joanna Szpiega-Bzdoń
Wytyczna dot. rejestracji hodowli psów rasowych w Powiatowych Inspektoratach Weterynarii Zgodnie z definicją wskazaną w art. 4, pkt.27 rozporządzenia 2016/429, miejsce w którym tymczasowo lub stale – utrzymywane są zwierzęta lądowe, w tym psy/koty, jest „zakładem”. Definicja ta nie obejmuje tylko zakładów leczniczych dla zwierząt oraz gospodarstw domowych, w których utrzymuje się zwierzęta domowe.
Przez „zwierzęta domowe” należy rozumieć zwierzęta (m.in. psy, koty) utrzymywane do prywatnych celów o charakterze niehandlowym (art. 4, pkt. 11 rozporządzenia 2016/429). Podmioty prowadzące zakłady, w których utrzymywane są zwierzęta lądowe, w tym psy w celach handlowych, obowiązane są powiadomić właściwy organ o każdym zakładzie, za który odpowiadają i przekazują określone informacje w celu rejestracji swoich zakładów. Obowiązek ten wynika z art. 84 rozporządzenia 2016/429. Właściwym organem w tym przypadku jest powiatowy lekarz weterynarii właściwy na miejsce prowadzenia zakładu.
Ponadto zważywszy na przepisy ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, a w szczególności zakaz rozmnażania psów i kotów w celach handlowych, z wyłączeniem hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów, należy przyjąć, ze hodowle psów, w świetle ww. przepisów, co do zasady spełniają warunki pozwalające na uznanie ich za „zakłady utrzymujące zwierzęta lądowe”. Hodowli psów/kotów rasowych nie można zatem uznać za „gospodarstwo domowe”. Jednocześnie zauważyć należy, ze zgodnie z art 3 rozporządzenia 2022/1345 zakład, w którym utrzymywane są psy/koty do celów hodowlanych, nie może być zwolniony z wyżej wymienionego obowiązku rejestracji.
Kluczowe obowiązki hodowcy wobec PIW i prawa:
- Rejestracja w PIW: Każda hodowla psów rasowych (uznawana za zakład/działalność handlową) musi być zarejestrowana u właściwego powiatowego lekarza weterynarii (zgłoszenie rozpoczęcia działalności, dane hodowli).
- Dobrostan zwierząt: Zapewnienie higienicznych warunków, odpowiedniego żywienia, pielęgnacji, opieki weterynaryjnej, profilaktyki przeciwpasożytniczej oraz obowiązkowych szczepień.
- Dokumentacja: Prowadzenie ewidencji zwierząt (reproduktory, mioty) i informowanie PIW o zmianach w hodowli (np. zakończenie działalności).
- Obowiązki podatkowe: Złożenie deklaracji PIT-6 do Urzędu Skarbowego (do 20 stycznia) dla działów specjalnych produkcji rolnej.
- Organizacja społeczna: Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, hodowla musi być zrzeszona w ogólnokrajowej organizacji społecznej.
Dodatkowe wymogi (regulaminy związków):
- Wydawanie szczeniąt z metryką (potwierdzającą rasowość i tożsamość) oraz książeczką zdrowia.
- Obowiązek informowania nabywcy o rasie i przekazania dokumentów.
- Ograniczenia dotyczące wieku wydawania szczeniąt (zazwyczaj minimum 7-8 tygodni)